|
Opis osuszacza powietrza Master DH 711 Wybór tego urządzenia był podyktowany dobrymi opiniami w sieci oraz uznaną marką na rynku osuszaczy. Cena co prawda wykraczała poza założony budżet, ale zdecydowałem się nieco dołożyć, aby otrzymać produkt, który spełni moje oczekiwania oraz - przede wszystkim - będzie skuteczny. O tym czy to się udało oraz czy Master DH 711 jest w stanie pomóc w walce z wilgocią w mieszkaniu, możecie przeczytać w dalszej części opisu. Osuszacz dostajemy w żółtym, niewiele wiekszym od samego urządzenia pudełku, które bez problemu powinno zmieścić się w bagażniku nawet małego samochodu. W jego środku, oprócz naszego cacka zawiniętego w folię i zapakowanego w styropiany, znajdziemy również instrukcję obsługi w wielu językach (w tym w polskim) oraz zapakowany w osobny foliowy woreczek filtr węglowy do samodzielnego montażu. A oto garść danych technicznych urządzenia: • wydajność osuszania: 10 l/24h • zakres działania- wilgotność: 35%- 90% • zakres działania- temperatura: 5- 35 °C • przepływ powietrza: 130 m³/h • czynnik chłodniczy: R134a • zasilanie elektryczne: 220-240 V/50Hz • pobór mocy: 0,25 kW • pojemność zbiornika na wodę: 2,5 l • waga netto: 13 kg • wymiary (dł x szer x wys): 270 x 330 x 500 mm • rodzaj osuszacza: kondensacyjny • hałas: 42 dB • rodzaj obudowy: plastikowa • koła: małe • uchwyt: w obudowie • możliwość ciągłej pracy: tak • wymiennik: mały przekrój lameli • sterowanie: manulane • filtr węglowy: tak • rodzaj sprężarki: tłokowa • silnik wentylatora: w otwartej obudowie • wentylator: plastikowy
Master DH 711 z wysuniętym do zdjęcia pojemnikiem na wodę. Z przodu pojemnika znajduje się wskaźnik ilości wody. Tyle producenckiej teorii, czas na praktykę. Pierwsze wrażenia są pozytywne, co prawda o gustach się nie dyskutuje, ale osobiście urządzenie mi się podoba i mogłbym je bez namysłu postawić w salonie zbytnio go przy tym nie szpecąc (tworzywo sztuczne zastosowane w obudowie jest twarde, błyszczące i w żadnym wypadku nie tandetne, całość jest dobrze wykończona i nie ma mowy o niedoróbkach). Ogólnie więc rzecz ujmując osuszacz sprawia wrażenie solidnego sprzętu, a nie taniej zabawki z rynku. Powagi dodaje mu też zdecydowana waga. Aby przemieścić osuszacz w inne miejsce, możemy go po prostu przeciągnąć na kółkach lub przenieść za umiejscowione z boku zagłębienia na palce. Za rozwiązania mobilne piątka z plusem. Dobre wrażenie potęguje też długi na 2.5 metra kabel elektryczny, więc w wielu przypadkach można się będzie obejść bez dodatkowego przedłużacza. Obsługa osuszacza jest bardzo prosta, toteż i w instrukcji próżno szukać jakichś wyrafinowanych informacji co do jego obsługi. Jedyną małą trudność sprawiło założenie filtra węglowego, bo nawet instrukcja jakoś bardzo enigmatycznie to opisuje, ale wystarczy pociagnąć do góry plastikową ramką ukrytą pod przednią "kratownicą". Po wyciągnięciu ramki należy odkręcić śrubokrętem 4 śrubki, założyć już fabrycznie przycięty na miarę filtr węglowy, skręcić i wsunąć ramkę z powrotem do urządzenia. Czynność minutowa, chociaż za pierwszym razem nieco dłuższa ;-)
"Panel sterowania" osuszacza. Urządzenie na górze posiada przycisk Lo/Hi służacy do sterowania siłą zasysania i wydmuchu powietrza. Jest też pokrętło, którym ustawiamy przy jakiej wilgotności powietrza osuszacz ma reagować, czyli się włączać i automatycznie wyłączać. Niestety nie ma tu oznaczeń cyfrowych, więc będzie wymagana pewna doza empirii... Poniżej jest zielona dioda, która świeci, kiedy urządzenie akurat pracuje oraz dioda czerwona, która zapali się w dwóch przypadkach - kiedy pojemnik na wodę będzie już pełny (osuszacz wtedy automatycznie się też wyłączy) oraz kiedy nie włożymy pojemnika na wodę do osuszacza lub włożymy go źle (np. nie dosuniemy do końca). Jest też możliwość ciągłej pracy urządzenia po podpięciu z tyłu przewodu o średnicy 6mm z bezpośrednim dostępem do kanalizacji odpływowej. Praca osuszacza polega na wciąganiu powietrza z przodu, przepuszczaniu go przez 2 filtry (pyłowy i węglowy), skrapleniu nadmiaru wilgoci na elementach chłodzących i przepuszczeniu go przez skraplacz, gdzie jest nieznacznie podgrzewane i na koniec wydmuchiwane z tyłu urządzenia (powietrze wypuszczane jest wyraźnie cieplejsze od zasysanego, zwłaszcza po dłuższej pracy urządzenia). W praktyce okazaje się, że urządzenie jest bardzo skuteczne. W małej łazience, gdzie zimą był problem z szybkim wysuszeniem prania i ogólną zbyt dużą wilgotnością, osuszacz pokazuje swoją moc i przez 8 godzin wykrapla z paru metrów sześciennych powietrza ponad 1.5 litra wody. To wyraźnie osusza łazienkę i powoduje, że rano część prania jest już sucha (nawet na ustawieniu w trybie Low). W pomieszczeniu robi się też nieco cieplej. W drugim teście przy zwiększonej ilości prania, Master DH 711 przez noc wykrapla już pełny zbiornik wody (ok. 2.5 litra) dając w reultacie efekt podobny do poprzedniego. W tym przypadku pewnym minusem okazuje się wielkość samego zbiornika na wodę, które okazało się nieco za małe pojemne i spowodowało wyłączenie się urządzenia.
Nocny efekt pracy osuszacza przy rozwieszonym w łazience praniu (zebrane około 1.5 litra wody). Woda jest destylowana, więc możemy użyć jej np. do żelazka... Osuszacz Master DH 711 jest w stanie skutecznie walczyć też ze zbyt dużą wilgotnością nie tylko w jednym pomieszczeniu, ale i całym niedużym mieszkaniu; u mnie pracując przez dobę obniżył wilgotność z 70% do 65%, przy czym ustawiony był na Low i na tak dobrany próg wilgotności, że włączał sie tylko parę razy na godzinę. Producent deklaruje pobór prądu na poziomie 250W, faktycznie zmierzone przeze mnie miernikiem wartości wynoszą 210W przy trybie pracy Low i 225W w trybie Hi, więc jest nawet mniej. Co do głośności to osuszacz w trybie Hi jest dość głośny (słychać głównie wiatrak), w trybie Low jest o wiele ciszej, ale nie cicho (słychać przez drzwi, że urządzenie pracuje). Przy łóżku w sypialni zapewne by mi to przeszkadzało, ale gdzieś tam postawione w mieszkaniu nie stwarza problemu. Do czynności obsługowych osuszacza należy zaliczyć przede wszystkim opróżnianie pojemnika na wodę (jeśli nie mamy stałego podłączenia do kanalizacji) oraz okresowe wyciąganie i mycie pyłowego filtra powietrza. Drugi filtr, węglowy, nie nadaje się do mycia i wymaga wymiany (jak częstej zależy od warunków w jakich pracuje osuszacz). Na upartego pewnie można filtra węglowego nie używać, ale w ten sposób stracimy jedną z funkcjonalności urządzenia - neutralizowania zapachów z powietrza. Podsumowując - Master DH 711 robi dokładnie to, do czego został stworzony, i co najważniejsze, robi to skutecznie - w ciągu paru godzin potrafi zapełnić nawet pół zbiornika na wodę. Powinien być zatem bardzo pomocny w walce ze zwiększoną wilgotnością w mieszkaniu. |